
Nie będę się tłumaczyć, co stało się przyczyną niepisania bloga przez ponad rok. Teraz zatęskniłam, bo lubię pisać, lubię fotografować, lubię gotować, lubię życie fit i lubię się tym dzielić, a nie lubię natomiast zaśmiecać fb codziennymi zdjęciami śniadania czy chwaleniem się kolejnymi przebiegniętymi kilometrami. Tu jest moja ma przestrzeń, która, kiedy wracam myślami do tego 2014 r., bardzo mnie motywowała, nie tylko do bycia fit, ale też do organizacji swoich dni. Ponadto siostra mojego T. w roli Mikołaja sprawiła mi taki oto prezent, myśląc, że nadal jestem wspaniałą bloggerką ;)
Dziękuję Ci M., wiedz, że przyczyniasz się do mojego twórczego powrotu na bloga i zobowiązuję Cię jednocześnie do jego śledzenia! :)
Blog będzie o moim życiu fit, o moim racjonalizmie w diecie, o tym, że można dbać o siebie jedząc wszystko, a nie tylko sałatę i olej kokosowy, będzie też o dniu, na który czekam całe życie, czyli o moim ślubie, o przygotowaniach, planach, treningach, dietach, nie tylko moich (tak, tak, ja do TEGO DNIA zamierzam osiągnąć swoją szczytową formę, od zawsze o tym marzyłam!), bo chcę przygotować też mojego T., a to duże wyzwanie. Tak, mam nadzieję Kochanie, że to czytasz ;-)
Obecnie jestem po chorobie (czyli trzecim porządnym przeziębieniu w ciągu ostatnich 3 miesięcy!!!) i czuję, że jestem słabsza. Dziś zrobiłam pierwszy bardzo delikatny trening, polegający głównie na rozciąganiu. Powoli wracam. Znacie sytuacje ze zdjęcia powyżej? ;)
Pozdrawiam Was ciepło w ten mroźny dzień ;-)
B.
Powodzenia !!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za udane przygotowania do slubu :) Tworzycie wspaniala pare, na ktora sie przyjemnie patrzy :) pozdrawiam
Masz świetną motywację.Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńO tak ;)
OdpowiedzUsuńTesknie za "starymi" blogerkami. Trzymam kciuki
O tak ;)
OdpowiedzUsuńTesknie za "starymi" blogerkami. Trzymam kciuki
Także trzymam kciuki. Zwłaszcza za zobowiązanie noworoczne T. 😊 wyciśnij z niego 7poty.
OdpowiedzUsuńJa także postaram się troszkę poćwiczyć, by na weselu nie dostać zadyszki. Pozdrawiam. M.
Także trzymam kciuki. Zwłaszcza za zobowiązanie noworoczne T. 😊 wyciśnij z niego 7poty.
OdpowiedzUsuńJa także postaram się troszkę poćwiczyć, by na weselu nie dostać zadyszki. Pozdrawiam. M.
Doskonale znam sytuację ze zdjęcia powyżej, tylko że na mnie mój kot działa tak kojąco, ze mam tylko ochotę przytulić się do jego ciepłego futerka i zasnąć xD dotąd ćwiczyłam w domu, ale od początku miesiąca wybieram się na siłownię z ambitnym planem treningowym na siłę 5x5 3 razy w tygodniu, ale zobaczymy, czy moje ciało jest na to gotowe ;p
OdpowiedzUsuń